Jest to opowieść nie tyle co o samym Lorax'ie, ile o społeczności znieczulonej na wygląd środowiska. Głównego bohatera interesowały zyski oraz "uwielbienie" w oczach matki, która mimo wszystko nadal widziała w synu "niedorajdę". Jest to piękna historia, z morałem.
Film jest dość inaczej zrobiony niż zwykle. Na początku poznajemy chłopca oraz miasto, gdzie rośliny to dmuchane lub elektroniczne "przedmioty". Po zapoznaniu się z miejscowością, bohater ucieka z niego by dla ukochanej zdobyć ostatnie drzewko. Poznaję tam, winowajcę przez którego wszystkie drzewa znikły, a zarazem poznaję całą historię. Właśnie owa retrospekcja, jest większością filmu. Dość nietypowa forma filmu zadziwiła mnie.
Trudno wyróżnić głównego bohatera. Można zaznaczyć, iż są tylko drugoplanowi i trzecioplanowi. Ale jednym z ważniejszych postaci w filmie jest tytułowy Lorax, jest on "głosem drzew" i przemawia w ich obronie. W opowieści gra " pierwsze skrzypce" jest mitycznym stworzeniem, ma ogromne poczucie humoru. Pojawia się wtedy gdy ktoś niszczy las.
Sama nie wiem, ale film ma w sobie szczere "WoW". Jest jak stara, dobra komedia dla dzieci i dorosłych. Ma w sobie szczególne "coś". Muzyka sparodiowana i śpiewana przez rybki, teksty i zachowania bohaterów. Gdybym mogła oceniłabym go na 9.5/10, dobry pomysł, fajnie zrobiony film, aż milo popatrzeć.






0 komentarze:
Prześlij komentarz